Tramontana - rejsy i szkolenia żeglarskie

O Mazurach i nie tylko, czyli Tramontanowe zapiski

Wyluzuj szkentlę, odpadnij do baksztagu i trzymaj ten rumpel!

Dzisiaj na chwilę powrócimy do szkolnej ławki. A każdy, kto nie miał w swoim życiu żadnej styczności z żeglarstwem, poczuje się jak na lekcji języka chińskiego. O ile teorię żeglowania jesteśmy w stanie nauczyć się w dwa dni, a meteorologia jest przedmiotem wspomaganym przez wiele nowoczesnych aplikacji do których ma dostęp każdy, tak budowa jachtu i nazewnictwo poszczególnych jego elementów przyprawia o ból głowy każdego kursanta na szkoleniu żeglarskim. “Nie mogli tego nazwać jakoś prościej?” , “Ile oni kiedyś musieli rumu pić, że takie nazwy im do głowy wpadły!”. Klasyka każdego kursu. I o ile na forluk możemy powiedzieć okno na dziobie i każdy to zrozumie, tak opisanie szkentli jako “ten sznurek, co łączy koniec żagla z końcem bomu, tym bliżej tyłu jachtu” może być żmudnym procesem, prowadzącym do wielu nieścisłości i frustracji.

Witamy na pokładzie!

Myślę, że można wyróżnić wiele klasyfikacji elementów budowy jachtu, olinowania, typów ożaglowania i innych. Dzisiaj wprowadzimy swój podział. Na trzy grupy – grupę rzeczy z prostą i logiczną nazwą, grupę elementów budowy jachtu które mają nielogiczną, trudną nazwę a moglibyśmy mówić prościej, oraz grupę przy której jakakolwiek próba uproszczenia kończyłaby się połamaniem języka.

Zacznijmy od tych ostatnich.

Bukszpryt -zwiększa możliwość postawienia sztaksli na sztagach. Rzadko spotykany w turystycznych, mazurskich jachtach. Częściej na żaglowcach bądź jachtach regatowych.

Ale przejdźmy do tych miłych wartości. Dla naszego ciała i duszy! Żagle na obszarze który kandydował całkiem niedawno na nowy z siedmiu Cudów Świata, nie idealizując, są jak miód na serce każdego człowieka bez wyjątku. Sami mocno tęsknimy za porannymi promieniami Słońca wpadającymi do naszych kajut, rześkim powietrzem z nutą zapachową wilgotnej trawy, i wieczornym oglądaniem gwiazd przy blasku ogniska i niedaleko brzmiącej gitary.

To chyba esencja Mazur, do której lubimy wracać każdego roku. Tutaj zapomina się o Świecie, o telewizji, żyje się chwilą i marzy by trwała jeden dzień dłużej. Codziennie.

To będzie pierwszy i ostatni wpis z poprawnością marketingową, w której z całego serca i mimo wszystko będziemy chcieli zachęcić Cię do spróbowania Mazur. A jak spróbujesz to One same się obronią a my z lekkim ironicznym uśmiechem spojrzymy na Twoją radość ze spędzonego tutaj czasu po zakończonym rejsie.

Na zdjęciu Słońce zachodzi, u Nas już dawno zaszło, ale obiecaliśmy sobie, że ten wpis pojawi się dziś. Nasza oferta jest już gotowa, a jachty jeszcze na kozłach czekają na wodowanie, bo jeziora wciąż skute są lodem. A chcemy, żebyście już dzisiaj zaczęli myśleć o wspaniałej przygodzie. Wieczorem, na moment pomyśleli jak wspaniale możecie spędzić ten czas. Aktywnie odpoczywając na łonie natury, codziennie obserwując zachody Słońca. Niektórzy z Was  spędzą je w gronie znajomych, niektórzy przyjadą sami, niektórzy ze swoją drugą połówką. Jedno jest pewne, na jachcie staniemy się jedną żeglarską rodziną. Zapomnimy o obowiązkach, goniących nas deadline’ach i będziemy się dobrze bawić. Do pierwszego oddania naszych Tramontanowych cum pozostało już tylko 71 dni.

 

Jeśli chcesz dołączyć do naszej załogi, serdecznie zapraszamy do wyszukania odpowiedniej dla siebie oferty. Śmiało pisz i pytaj a My pomożemy rozwiać wszelkie wątpliwości! Jesteśmy tutaj dla Ciebie!

 

Na pierwszy raz wystarczy. Oczekujcie kolejnych zapisków i do zobaczenia na kei!

A o tym, gdzie ta keja, dowiecie się niebawem…

 

Podziękowania dla Maćka, podobno <ekhhhmmm> najlepszego żeglarza na Globie za udostępnienie swoich cennych zbiorów fotograficznych!

Call Now ButtonZadzwoń teraz!